niedziela, 3 marca 2013

Karmelizowana marchewka z ogonkiem

Przepis podpatrzony u Asi.
Od lat jest w moim życiu. Choć nie rodzina, to jak jej członek. Jak siostra. W ważnych  chwilach jest zawsze w naszym domu. A my w Jej. Połączyło nas cierpienie i trudne chwile. I tak zostało. I tak już będzie.
Podczas ostatniej wizyty i uroczystego obiadu, zaskoczyła mnie marchewkami z ogonkami. Prosty i piękny pomysł. Wspaniałe urozmaicenie posiłku. Podpatrzyła je na filmie kryminalnym!  Musiał to być trzeci plan!



Składniki:
-pęczek  marchewki wraz z nacią
- masło - 2 łyżki
- brązowy cukier - 1 łyżka
- sól i cukier

Marchewkę umyć, odciąć nać na wysokości około 2,3 cm. Obrać odbierakiem do warzyw.Włożyć do szerokiego garnka. Zalać wrzątkiem. Dodać trochę soli i nieco cukru. Gotować pod przykryciem prze ok 15 min.
Czas zależy od wielkości marchewki, więc trzeba sprawdzać czy nie rozgotowują się za bardzo.
Po ugotowaniu odlać wodę. W garnku lub na patelni rozgrzać masło, dodać cukier i dorzucić marchewki. Wymieszać dokładnie aby pokryły się masłem i cukrem.
Podawaj od razu i zajadaj z apetytem:)





24 komentarze:

  1. rewelacyjny pomysł, tak jeszcze marchewki nie jadłam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mniam uwielbiam taką marchewkę, wygląda smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fantastyczny pomysł z tymi marchewkami! Nie dość, że pyszny, to jeszcze efektownie się prezentuje...

    OdpowiedzUsuń
  5. Zwykła marchewka, a jak elegancko się prezentuje:)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja uwielbiam marchewki z ogonkiem, pięknie się na zdjęciach prezentują, ciekawiej niże bez :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam... Ta słodka marchewka pojawia się zawsze w moim domu wiosną, zupełnie tak samo jak pierwsza jaskółka :) Magduś czy to oznacza, że wiosna tuż tuż.... M.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze nie jadłam takiej marchewki, a widzę, że jest czego żałować :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pięknie i apetycznie się prezentuje. Wypróbuje na pewno, dzięki:-) Ja bym jeszcze skropiła cytryną;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale żeby z ogonkiem? Wow! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Smazne i bardzo dekoracyjne, z pewnością wypróbuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakie kolorki :) wygląda super

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudne marchewki!
    Uwielbiam taki sposób przyrządzania młodych warzyw.
    Pozdrowienia dla Przyjaciółki!
    Dla Ciebie uściski!

    OdpowiedzUsuń
  14. Marchewki wyglądają obłędnie! Muszę ich spróbować!

    OdpowiedzUsuń
  15. faktycznie widziałam w markecie młode marcheweczki :) idealne do tego przepisu, bo duże i stare już nie będą takie urocze. Połączenie kolorów - pomarańczowego i zieleni należy do wyjątkowo pozytywnych, uwielbiam i przepis chętnie wypróbuję.
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  16. To skarb mieć przyjaciółkę, zwłaszcza w dzisiejszych czasach!. Marcheweczki jak malowanie,ja robię podobnie ale dodaję miód zamiast cukru i świeży tymianek:-)

    OdpowiedzUsuń
  17. trudne chwile jak nic innego weryfikują wszystkie relacje międzyludzkie ... jeśli coś spoją - to już na zawsze ...
    a marchewki - " DO SCHRUPANIA" :) ... już nie mogę doczekać się tej chwili , gdy cały plac targowy tonie w wielobarwnych wiązkach nowalijek ...

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny post. Miła atmosfera na twoim blogu. Podoba mi się tutaj.
    Zapraszam do odwiedzenia mojego bloga. Nowe zdjęcia.
    Jeśli spodobają Ci się moje zdjęcie polub mnie na fan page: https://www.facebook.com/pages/In-another-light/413836138693856
    Będę Ci ogromnie wdzięczna.

    Życzę miłego dnia. Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Super wygląda, pewnie pyszna.

    OdpowiedzUsuń
  20. Pasuje do wielu rzeczy i jak ładnie wygląda. Takie malutkie wiosenne marcheweczki już nawet nie będą potrzebowały cukru! Ehhh, tylko kiedy to będzie? Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Miło mi Cię gościć na moim blogu. Jestem wdzięczna za wszelkie wpisy i cieszą mnie blogowe znajomości.
Życzę przyjemności w dalszej podróży w sieci:)